Tułacz-Wajdelota
Mam jeszcze jakieś ochłapy przyszłości - wpadające w maszynkę do mielenia teraźniejszości - i nie wiem, co będzie... A od siódmego dnia marca '2026... nadal spokojnie siadam obok siebie i rozmawiam. Mam wiele spraw do omówienia...
O mnie
Chyba uzyskałem, względną wolność, za co zapłaciłem wysoką cenę. Nadszedł - zatem - czas poszukiwania celu i nadawania sensu, jeżeli one jeszcze gdzieś są. Skoro pozostałem sam, to potrzebuję odosobnienia. Raczej wyprowadzę się stąd do blogosfery, gdzie nie ma ograniczeń formalnych i ludzi, a Tułacz-Narrator może swobodnie kreować teksty oraz obrazy, dodając kolejne i zachowując je, a nie zamieniając jedne limitowane znaki innymi. Tam będzie można rozwijać nici nowych wątków w dowolnych kierunkach i fraktalnie, opisywać oraz analizować postrzeganą rzeczywistość. Tylko... po co? A może stanę się jedynie g-o-s-p-o-s-i-e-m własnej codzienności pospolitej? Praca↔mieszkanie, zakupy, opłaty, pranie, gotowanie, prasowanie, sprzątanie, lekarz, apteka, wymiana uszczelki, zawieszenie obrazka, przykręcenie klamki, wspominanie dawnych dobrych czasów, zamówienie czegoś na "allegro", wylegiwanie się, przeczytanie książki i czasopisma, przejrzenie wiadomości "na onecie", sprawdzenie prognozy pogody, umycie okna, zanotowanie zadań na jutro, pomalowanie starej szafki, zaparzenie ziół, podlanie roślin, pustoświętowanie, posegregowanie i wyniesienie odpadów, wymiana grzeczności z sąsiadem z naprzeciwka, jakiś pasjans "na kompie", zszycie rozdartego fragmentu koszuli, posłuchanie radia, przejrzenie ubrań i wyrzucenie nienoszonych lub przechodzonych, czasami przechadzka do stawu i z powrotem, oczyszczenie (zebranych, otrzymanych i kupionych) kamyków oraz ułożenie zbioru na nowo, by nie popaść w rutynę, obserwowanie życia za oknem - też niemało tego jest i dość ciekawe, bo przaśne, a czas jakoś upłynie. Umysł "odpocznie" w stanie wegetatywnym... Zapytam siebie, czy mi się chce cokolwiek więcej? Ciekawe, co odpowiem wtedy? Babcia mawiała onegdaj: "starość nie radość". Jakoś tak zimno mi, coraz ciszej... Tymczasem powłóczę się leśnymi ostępami Zajrzę tu za jakiś czas - za rok albo pięć lat